1. pl
  2. en

Monika Legodzińska

20 listopada 2025

Wartość piękna i dobra - aksjologia merytoryczna Henryka Elzenberga. 

„To, co na co dzień nazywamy życiem, to tylko

surowy materiał,

a życie z materiału tego tworzy dopiero

wola etyczna, myśl systematyzująca i sztuka”.

Henryk Elzenberg, Kłopot z istnieniem, s.411

 

Henryk Elzenberg urodził się 18 września 1887 roku w Warszawie, jako dziewięciolatek wyjechał do Szwajcarii na edukację, zdobył maturę, a następnie studiował historię literatury i filozofię w Paryżu. Po powrocie wykładał na Uniwersytecie Warszawskim do 1936 roku, potem etykę, estetykę i teorię wartości na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, a po wojnie otrzymał nominację na profesora zwyczajnego Katedry Filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie pozostał już do emerytury.

Zainteresowania Elzenberga koncentrowały się na zagadnieniach ogólnej teorii wartości, a jego celem było wypracowanie własnego systemu aksjologii ogólnej. Na system składały się dwa działy: aksjologia formalna oraz aksjologia merytoryczna. Zadaniem aksjologii formalnej było wyodrębnienie aksjologicznego znaczenia terminu „wartość” spoza wielu poza aksjologicznych znaczeń oraz zagadnienie poznania wartości i kryteriów ich wyboru przy podejmowaniu przez podmiot działań wartościotwórczych. Natomiast celem aksjologii merytorycznej było określenie jakie przedmioty (klasy przedmiotów) są wartościowe i w jakim stopniu. Aksjologia merytoryczna zajmuje się więc wartościami dobra i piękna, a w rzeczywistości odpowiadają jej dwie dyscypliny: etyka i estetyka.

Elzenberg twierdził, że spośród wielu znaczeń terminu wartościowy możemy wyodrębnić dwa znaczenia zasadnicze. Pierwszy to wartości utylitarne czyli takie, które są „dla kogoś”. Przedmiot ma wartość, ponieważ zaspokaja czyjąś potrzebę, służy jakiemuś celowi, jest pożądany lub użyteczny. Dla jednej osoby może być cenny, dla innej zupełnie obojętny. Wartość ta ma więc charakter względny i zależy od konkretnego człowieka.

Jednak obok wartości utylitarnych istnieją również wartości perfekcyjne, bezwzględne, wartości o czysto intuicyjnym charakterze, które nie zależą od tego, czy ktoś je uznaje i to właśnie one najbardziej interesowały Elzenberga. Wartości perfekcyjne są obiektywne, niezmienne i mają charakter ponadczasowy. Można powiedzieć, że są one czymś w rodzaju moralnego i estetycznego „kompasu” świata. Nie podlegają modom ani indywidualnym gustom. To one wyznaczają, co powinno być uznane za naprawdę cenne. Wartości perfekcyjne są ważniejsze niż utylitarne z dwóch co najmniej przyczyn: po pierwsze, z samej swej definicji nie są względne, istnieją obiektywnie, niezależnie od podmiotu; po drugie wartość perfekcyjna jest dla postępowania ludzkiego czymś miarodajnym, jest w jakiś sposób powinnością postępowania człowieka. „Postępowanie ludzkie (de iure oczywiście) podlega w całości normom wynikającym stąd, że wartości perfekcyjne są i że obowiązują” (H. Elzenberg, Pisma estetyczne, Wyd. UMCS, Lublin 1999, s.5). Przemijanie jest nieodłączną cechą rzeczy wartościowych i aby nie popaść w pesymizm należy ten fakt przyjąć spokojnie. A źródłem takiego spokoju może być, twierdzi filozof „ta pocieszająca wiara, że poza wartościowymi rzeczami jest jeszcze wartość sama w sobie, taka platońska, i że ta jest ponadczasowa” (H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu, Toruń 2002, s.144). Wartości istnieją „ponad człowiekiem”, nie posiadają żadnej mocy, która w jakiś sposób mogłaby „zakomunikować” o ich istnieniu. Ale jest w wartości coś, co czyni ją ważną dla człowieka. Jest to powinność, w której właśnie tkwi jej siła motywacyjna.

Piękno i dobro są, na gruncie filozofii Elzenberga, odmiennymi aspektami wartości perfekcyjnej; są tą samą wartością pod względem obiek­tywnym, ale różnią się od siebie w ujęciu subiektywnym: Rzecz jest piękna, gdy dostrzegamy jej wartość i kontemplujemy ją – zatrzymujemy się przy niej, przeżywamy ją bezinteresownie, pozwalamy jej na nas oddziaływać. Ta sama rzecz jest dobra, gdy uznajemy jej wartość i jednocześnie chcemy, aby istniała, trwała, realizowała się w świecie. Warto dodać,że dobro, o którym mówi Elzenberg nie ma znaczenia utylitarnego, nie jest wartością pochodną, ponieważ tożsame z pięknem może być tylko to dobro, które jest wartością ostateczną, własną, niezależną od wartości żadnego innego przedmiotu. „Mówiąc o pięknie jakiegoś przedmiotu, mamy na myśli zawsze jakąś jego wartość własną; mówiąc jednak, że coś jest dobre, możemy mieć na myśli zarówno war­tość własną, jak i pochodną (…) Tylko co do dobra w pierwszym znaczeniu wolno twierdzić sen­sownie, że jest tożsame z pięknem” (H. Elzenberg, Pisma estetyczne, s. 8).

To niezwykle subtelne rozróżnienie pokazuje, że według Elzenberga wartość nie jest jedynie cechą rzeczy, ale także wydarzeniem psychicznym i duchowym, które zachodzi w człowieku; różnica między pięknem a dobrem jest subiektywna, podmiotowa, jest nią nasza własna postawa wobec wartości, w chwili gdy określamy ją jako piękną bądź jako dobrą. Postawa oceniająca jest więc jedna, niezależnie czy w wyniku oceny stwierdzam, że coś jest „dobre”, bądź, że jest „piękne”, ale zajęciu oceniającej postawy towarzyszą dodatkowo raz takie, drugim razem inne procesy psychiczne i, w zależności od tego, jakie one będą, sąd zostanie sformułowany albo w słowie „dobry”, albo w słowie „piękny”. „Piękną nazywamy jakąś rzecz przede wszystkim wtedy, gdy ją oceniamy jako wartościową i gdy ją w tym samym czasie, z wyraźną świadomością jej wartości, kontemplujemy albo kontemplacyjnie przeżywamy” (H. Elzenberg, Pisma estetyczne, s. 16). Dobrą jest rzecz wartościo­wa, gdy jest rozpatrywana jako przedmiot chcenia – „dobry” może znaczyć tyle, co wartościowy, i taki jakim ja chcę, żeby był. Jak ujął to Lesław Hostyński, te dwie wartości są tożsame w sensie onto­logicznym, ale nie są tożsame ani w sensie epistemologicznym ani psychologicznym. Piękno bo­wiem poznajemy przez kontemplację, a poznanie dobra odbywa się przez wolę (L. Hostyński, O wartościach. Aksjologia formalna, estetyka i etyka Henryka Elzenberga, Lublin 1991, s. 21).

Elzenberg zdawał sobie sprawę, że utożsamienie dobra z pięknem w czasach mu współcze­snych nie tylko nie wzbudza entuzjazmu, ale bywa uznawane jako błędne. Niechęć do takiego sta­nowiska wynika zarówno z pobudek metodycznych jak i praktycznych. Nie powinno się bowiem łą­czyć pokrewnych sobie dziedzin, a dla celów badawczych należy je nawet skrupulatnie rozgrani­czać aby uniknąć estetyzmu usprawiedliwiającego zbrodnie czy etycznego zniewolenia sztuki. Siłą twórczą w człowieku jest wyobraźnia, natomiast dążenie do czystości moralnej może twórczości w pewien sposób zagrozić. „Nie jestem zwolennikiem koncepcji, według której zbliżenie między sztuką a sferą etyczną miałby przybierać formę redukcji zjawiska artystycznego do etycznego. Zaliczyłbym się natomiast do zwo­lenników samego zbliżenia” (H. Elzenberg, Pisma estetyczne, s. 30). Jednak, przypomina Elzenberg, zwolennicy utożsamienia obu tych wartości należą do poważnej tradycji europejskiej, która począwszy od greckiej Kalokaghatii (dosł. piękny i dobry; greckie pojęcie oznaczające połączenie dobra z pięknem) prze­wijała się przez dzieje myśli europejskiej.

Dostęp do świata wartościowego możliwy jest tylko przez drogę podmiotową. Elzenberg traktuje człowieka jako samodzielny i nieredukowalny świat moralny, którego działania są wyzna­czone przez absolutne wartości. Dlatego jego aksjologia nie jest jedynie teorią filozoficzną, ale także propozycją życia bardziej świadomego, głębokiego i duchowo wymagającego. Dobro w świecie odkrywamy w miarę jak sami stajemy się lepsi, a sposób widzenia świata i umiejętność dostrzeżenia w nim wartości zależy od rozwoju naszej osobo­wości: należy stać się wartościowym człowiekiem, bo dopiero wtedy można zobaczyć na świecie rzeczy, o których „wcześniej nam się nie śniło”. Aby mieć ideały etyczne, pisał Elzenberg w swoim Dzienniku, i wedle nich postępować, nie trzeba, aby w świecie panował obiektywny porządek etyczny: „Świat może być cały zły, ale jeżeli ja go, takim widząc, potępiam, to moja zdolność potę­pienia, mój zmysł moralny, mogą być tym właśnie jedynym, co istnienie jako całość usprawiedli­wia”(H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, s. 261). Moralne dobro trzeba z siebie umieć wydobyć swoim własnym trudem, tylko dla samego dobra, bez żadnych nadziei i przede wszystkim samotnie, wbrew światu, który żąda moralno­ści, ale wedle jego interesów i jego praw. Trzeba mieć nie tylko skłonności do dążenia do rzeczy wartościowych, ale tę skłonność trzeba w sobie kształtować, bo dopiero wtedy rośnie zdolność do odkrywania świata jako wartościowego.

Zainteresowania Elzenberga przebiegały w pewnym sensie dwutorowo, z jednej strony po­chłaniały go zagadnienia filozofii moralnej, z drugiej koncentrowały się na problemach estetycz­nych. We wczesnej filozofii Elzenberga piękno zajmowało rolę uprzywilejowaną, było wartością wyższą niż dobro. W eseju Personalia stoickie i ascetyczno – moralizatorskie filozof pisze, że na świecie istnieje wartość wyższa niż dobro, a mianowicie piękno, a w innym miejscu zaznacza: „wszystko co, dla dobra można zrobić, jest uznać w nim formę piękna” (H. Elzenberg, Pisma estetyczne, s. 144). Piękno może obejmować piękno zmysłowe jak i niezmysłowe; według myśliciela piękne mogą być postępki, charaktery, du­sze, a nawet dowody matematyczne i budowa całej matematyki.

Z problemem istnienia wartości estetycznej łączy się także zagadnienie stosunku wartości do bytu. Piękno ma swój wymiar metafizyczny jako własność bytu. Do piękna dociera się przez skon­centrowanie uwagi na samym istnieniu. Piękno odnosi nas do rzeczywistości transcendentnej, wy­kraczającej poza ludzkie doznania zmysłowe i racjonalne konstrukcje. Kontakt z pięknem rodzi w człowieku przeżycie estetyczne, które mając charakter bezinteresowny, jest otwarciem ludzkiego bytu na spotkanie z wartością. Piękno jako wartość perfekcyjna musi istnieć obiektywnie, nawet gdyby na świecie nie istniał żaden inny przedmiot. „Wartość jest czymś niezależnym od nas i od takiego czy innego między nami a przedmiotem stosunku, coś co tkwiłoby w przedmiocie i wtedy, gdyby istniał on na świecie sam je­den” (H. Elzenberg, Z historii filozofii, Kraków 1995, s. 220)

Empiryczne uzasadnienie koncepcji piękna jest niemożliwe. Tylko intuicja pozwala zbliżyć się nam do ideału piękna. Piękno jest bytem idealnym, istnieje niezmiennie, samodzielnie, wiecz­nie, a konkretne piękne przedmioty są tylko przybliżeniem do niego. Ideałem byłby przepojenie pięknem całego życia praktycznego, bo to właśnie piękno nadaje światu sens. Jednak według prze­konania, że piękna nie należy „pospolitować”, piękno jest czymś czego trzeba poszukiwać i mieć do tego właściwe przygotowanie.

Człowiek musi sam rozpocząć poszukiwanie wartości i podjąć wezwanie od nich płynące, powinien zrozumieć, że są rzeczy dobre i piękne same w sobie, powinien umieć odpowiedzieć na apel i wezwanie wartości, poddać się ich prawom i podporządkować samego siebie temu co ważne i wzniosłe. Taka postawa otwiera człowieka na uszlachetniający i wzbogacający wpływ wartości, a z drugiej strony wzrasta w jedno­stce ludzkiej dążenie do poszukiwania wartości, do podporządkowania się im oraz podjęcia wyma­gań jakie od nich płyną.

Na tym właśnie polega postęp w rozwoju człowieka – nie chodzi o zdobycie nowych obsza­rów w przestrzeni ani o zewnętrzne czyny i dokonania, ale o wewnętrzny, indywidualny rozwój świadomości i rzeczywistej treści istoty człowieka. Dążąc do wartości człowiek zaczyna dostrzegać całą ich wielkość, potęgę i głębię. Dlatego etyka jak i estetyka stanowią przygotowanie do bezpo­średniego obcowania z wartościami. Bo to wewnętrzna przemiana i rozwój człowieka stają się ko­niecznym warunkiem umiejętności poszukiwania i dostrzegania wartości. A dotarcie do świata war­tości i bliższe obcowanie z wartościami perfekcyjnymi gwarantuje sensowność działań dobrych i pięknych.

 

 

 

Ważne informacje

Social Media

Kontakt

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.

+48 699 836 021

info@degnergallery.com